Rozmowa rekrutacyjna – jak to zrobić?

Rozmowa rekrutacyjna – jak to zrobić?

Zastanawiasz się, czy nie zmienić pracy? Dawno nie brałeś udziału w rozmowach rekrutacyjnych, i zapomniałeś jak to jest? A może po prostu chcesz – dla utrzymania dobrej formy – wziąć udział w kilku rekrutacjach, „dla sportu”? Ja ostatnio właśnie tak robię.

Kiedy patrzę wstecz na pierwszą rozmowę rekrutacyjną, w jakiej po 10 latach pracy wzięłam udział, kręcę głową z niedowierzaniem. Byłam bardzo słabo przygotowana, chociaż w tamtym czasie wydawało mi się, że jestem gotowa. Otóż nie. Czego mi zabrakło? Czego nauczyłam się po drodze? Stwórzmy z tych wniosku listę wskazówek i technik.

  1. Bądź doskonale przygotowana na prośbę „Opowiedz coś o sobie”. Pojawiła się na każdym z kilku job interviews, w jakich wzięłam udział. Nie chodzi tu o historię twojego życia, ale o zaprezentowanie tego, co w tobie najlepsze: kluczowych doświadczeń i najważniejszych wydarzeń z twojej kariery. Jeden z rekruterów na dzień dobry powiedział mi: „Opowiedz mi coś o sobie. Teraz to twój show!”. Przerażające? Mobilizujące!

To pytanie o coś, co rekruter widzi w twoim CV – a jednak je zadaje. Ma na celu sprawdzenie twojej pewności siebie, komunikatywności, zdolności do autoprezentacji. To nie czas na dukanie i improwizację; to twoja wizytówka, i dobrze by było, gdybyś ją zawczasu opanowała.

  1. Bądź przygotowany na pytanie o kamień milowy w twojej karierze, i idące z nim w parze uzasadnienie. Ono powinno w jakiś czytelny sposób łączyć się ze stanowiskiem, na jakie aplikujesz. Naucz się łączyć kropki. Jeśli starasz się o pracę w korporacji, wybierz ten projekt, który wiąże się, na przykład, ze zmianą kultury organizacyjnej. Jeśli ubiegasz się o stanowisko w NGO, wybierz doświadczenie społeczne.
  2. Przygotuj się na pytanie „Dlaczego mielibyśmy cię wybrać” oraz na podobne „Dlaczego NIE mielibyśmy cię wybrać”. Jeśli chodzi o to drugie, wybierz słabszą stronę, która w łatwy sposób może być przekuta w silną, na przykład zbyt duży entuzjazm czy wysoka autonomia. Ponownie – połącz kropki, i wskaż na te cechy, które wiążą się z pożądanym przez ciebie stanowiskiem.
  3. Przeczytaj ile tylko zdołasz na temat przedsiębiorstwa, do którego startujesz, tak, abyś nawigował wśród jego terminologii i słownictwa z łatwością. Zaciekaw się. Przeczytaj raporty, wartości, misję, zakładkę „o zespole”, i przygotuj notatki. Na każdą moją rozmowę rekrutacyjną miałam w zanadrzu 2-4 stronicowy outline.
  4. Przygotuj pytania – pokaż zaciekawienie stanowiskiem i pracą. Moje ulubione pytanie – ponieważ zawsze uczę się przez przykłady i nie docierają do mnie do końca skomplikowane opisy stanowisk – to prośba o opisanie przykładowego dnia pracy na tymże stanowisku.

Popularne pytania, których nigdy mi nie zadano, to: jak sobie radzisz ze stresem, jaka była twoja największa porażka – i dlaczego, co wiesz o naszej firmie, czego oczekujesz od przyszłego szefa. Mimo, że nikt mi tych pytań nie zadał, do każdej rozmowy miałam przygotowane – i wykute! – odpowiedzi na nie.

Prowadzący rozmowy mogą być mili lub nieco mniej mili, ale zawsze są profesjonalni. Mają gotowe pytania i notują niektóre twoje wypowiedzi. Z pewnymi osobami flow jest lepszy niż z innymi: kontakt jest płynny i energetyzujący, są momenty śmiechu, osoba naprzeciwko okazuje prawdziwe zainteresowanie, a relacja przywodzi na myśl dialog bardziej niż ping-pong pytań i odpowiedzi. Czasem, co i mi się przydarzyło, dostajesz wstępny telefon i 15-minutową rozmowę na temat aktualnej sytuacji, motywacji do szukania pracy, twoich mocnych i słabych stron. To twoja pierwsza brama do zwyczajnej rozmowy twarzą w twarz. Ja przeszłam przez skypowe rozmowy, telefoniczne i video, i wiem, że jestem zagorzałą fanką kontaktów z żywym rozmówcą. Mogę wtedy obserwować język ciała, odpowiadać moim własnym; czytać sygnały wychodzące od strony mojego rozmówcy i nadawać swoje.

Jest jeszcze jedna kompetencja, którą musisz poćwiczyć przed rozmową: IMPROWIZACJA. Nie dasz rady przygotować się na każdą możliwość. Musisz zaufać swojemu umysłowi, że połączy kropki, swojej lekkości i inteligencji emocjonalnej, że pośmieje się razem z rekruterem, swojej intuicji, która podpowie ci, kiedy coś powiedzieć, a kiedy lepiej milczeć. Pod szyldem IMPROWIZACJA kryje się zaufanie do siebie, pewność swojej wartości, samokontrola. Jeśli opanujesz te prerekwizyty, nic nie zaskoczy cię tak, żebyś nie wiedział, co odpowiedzieć.

A co potem? Otóż potem osiągasz mistrzostwo w kompetencji, która bije wszystkie inne kompetencje rekrutacyjne na głowę: CZEKASZ. Dla mnie to najtrudniejsza część całego doświadczenia, ale powoli uczę się nie zawyżać swoich oczekiwań i skromnie wracać do własnych aktywności. Oczywiście, jeśli druga strona przekracza termin, piszę maila lub dzwonię – zwykle jednak to niczego nie przyspiesza.

Życzę ci owocnych rozmów i spokojnego czekania.

Dorota Kożusznik-Solarska

Konsultantka, trenerka, facylitatorka współpracująca z Pathways od 2005 r.

Prowadzi własną praktykę counsellingową: www.polskaporadnia.com